-Avan zaczekaj.-krzyczałam.
W pewnej chwili most się pode mną zarwał złapałam się łapą.Jakaś czarna łapa mnie wciągnęła.
-Dzięki,zaraz ty nie jesteś Avan.-warknęła.
-Nie jestem Gabriel.-zwołał.
-A ja Welis.-zawiadomiłam go.
-Ha,ha,-zaśmiał się.
-Z czego się śmiejesz-zapytałam.
-Z twojego imienia jest dziwne Welis,Brzmi jak by ktoś wymiotował.-dogryzł mi.
-Jesteś idiotą!-warknęłam.-wiesz.
-Tak każdy tak mówi.-zawołał i poszedł dalej na górę.
Postanowiłam go śledzić i od szukać brata.Więc poszłam za nim.
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz