No dobra kilka słów na wstęp... Ale co można o mnie powiedzieć? Mało kto mnie lubi. No dobra lubi mnie zaledwie dwie osoby. Dlaczego tylko tyle? Czasem kłamie, no dobra nie oszukujmy się - kłamię i to na prawie każdym słowie. Znów nie oszukując - kradnę. Bezszelestnie potrafię włamać się do pałacu. Straż mnie nie może nigdy wykryć. Teraz idzie zima, jedzenie potrzebne. W zamku jest dużo jedzenia. Można się na jeść. No dobra wracamy do teraźniejszości.
Właśnie idę do Borsuka. Wymieniamy się ja mu daję mięso. On mi liny. Jego liny są bardzo mocne. Mam z nich zrobiony most do mojej jaskini. Mieszkam na szczycie góry w całkiem dużej dziurze. Żeby ze skarpy przejść do domu muszę mieć most...Często trzeba go jednak naprawiać. Byłem już blisko jego nory.
- Borsuk, jesteś? - zajrzałem do środka
- Czekaj, czekaj - usłyszałem głos ze środka
- Szybko! Nie mam czasu! - warknąłem
- A co pali się? - wyszedł
Dałem mu mięso.
- Daj linę. - złapałem go za łapę
- No dobrze, dobrze - podał mi ją
Obwinąłem ją siebie.
- Dzięki - mruknąłem
Zacząłem wracać do jaskini. Naglę usłyszałem głos. Wyjrzałem zza drzewa.
- Wilki - szepnąłem i skoczyłem na gałąź.
Jednego wilka pokonałbym, ale watahę składającą się z 20.... Ciężko....
C.D.N
Właśnie idę do Borsuka. Wymieniamy się ja mu daję mięso. On mi liny. Jego liny są bardzo mocne. Mam z nich zrobiony most do mojej jaskini. Mieszkam na szczycie góry w całkiem dużej dziurze. Żeby ze skarpy przejść do domu muszę mieć most...Często trzeba go jednak naprawiać. Byłem już blisko jego nory.
- Borsuk, jesteś? - zajrzałem do środka
- Czekaj, czekaj - usłyszałem głos ze środka
- Szybko! Nie mam czasu! - warknąłem
- A co pali się? - wyszedł
Dałem mu mięso.
- Daj linę. - złapałem go za łapę
- No dobrze, dobrze - podał mi ją
Obwinąłem ją siebie.
- Dzięki - mruknąłem
Zacząłem wracać do jaskini. Naglę usłyszałem głos. Wyjrzałem zza drzewa.
- Wilki - szepnąłem i skoczyłem na gałąź.
Jednego wilka pokonałbym, ale watahę składającą się z 20.... Ciężko....
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz