Szedłem już trzy dni bez wody i jedzenia,byłem na wy czerpaniu siłowym.Miałem dosyć tego wszystkiego byłem głodny ale nagle zobaczyłem staw.Morze to nie była czysta woda ale ją wypiłem.Chciało mi się w końcu pić nie!Poszedłem w kierunku LŚNIĄCEJ WYSEPKI która była najlepsiejszą wysepką świata.
Cześć!-zawołała małpa.
-Siemka!-zawołałem.
Było przede mną tysiąc osiemset czterdzieści dwa banany. ŁAŁ.
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz